sobota, 18 stycznia 2014

►Drewniane czekoladki


Nie wierzę w szczęście. Nie wierzę również w nieszczęście. Istnieje to tylko na scenie albo na ekranie, albo w książkach, w życiu się nie zdarza. Wierzę tylko w jedno: że życie nagradza zasługi (proporcjonalnie do wrodzonych talentów) i k a r z e (podwójnie!) za niewypełnianie obowiązków.
Francis Scott Fitzgerald






Dziś posłużę się pewną historią, którą opowiadała mi dawno temu moja mama i ostatnio często wracam do niej myślami. No może nie tak dawno, ale motyw opowiadań sprzed wielu lat jest bardziej chwytny :D. Z ciekawości wpisałam kilka pamiętanych przeze mnie słów i znalazłam tę historię w całości (ach te niezmierzone czeluście internetów ;p). Zachęcam do przeczytania i refleksji!
Przypowieść o białym koniu - autor nieznany (? jak ktoś się doszukał to proszę dać znać).
W zamierzchłych czasach, a może znowu nie tak dawno, żył pewien stary człowiek. Działo się to może w Chinach, albo gdzie indziej, ale na pewno daleko stąd. Ten stary człowiek, nazwijmy go po prostu Starcem, miał wspaniałego, białego konia. Był to najwspanialszy koń w całym cesarstwie. I wielu możnowładców słało do starca swoich służących, którzy mieli za zadanie odkupić od niego tego wspaniałego rumaka. Obiecywali dużo pieniędzy, a nawet pałace. Ale Starzec odmawiał. Mówił, że ten biały koń jest dla niego jak przyjaciel. A przyjaciela się nie sprzedaje. I wszyscy ludzie z wioski, którzy przychodzili do Starca, śmiali się i mówili:
 - "oj, ty głupi, głupi... Jesteś biedny, mieszkasz w nędznej chacie. Gdybyś sprzedał swojego konia, żyłbyś w dostatku. Postępujesz nierozsądnie!"
 -" Nie wiadomo, co dobre, a co złe - odpowiadał starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe." Pewnego wiosennego poranka piękny, biały koń nagle zniknął. Stajnia była pusta. Nie było wiadomo, czy ktoś go skradł, czy też przydarzyło się coś innego. Wtedy ludzie z tej wsi, a może też i inni, przychodzili do Starca i mówili:
 - "oj, niedobrze, postąpiłeś wtedy nierozsądnie i źle! Gdybyś sprzedał białego konia, żyłbyś dzisiaj w pałacu i w dostatku. A teraz, głupi, nie masz ani konia, ani pałacu, ani pieniędzy. Oj, niedobrze!"
 -"Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle - odpowiadał Starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe." Minęło kilka dni, albo kilka tygodni, a może trwało to jeszcze dłużej, i biały koń wrócił! Wrócił, ale nie sam. Przyprowadził ze sobą cały tabun wspaniałych, dzikich koni! I w tej jednej chwili Starzec stał się bardzo bogaty... W całej wsi, i w całej okolicy, aż wrzało z powodu tej nagłej odmiany w życiu Starca! Wszyscy mu zazdrościli. Ludzie przychodzili do niego i mówili: 
- "oj, tobie to się dobrze wiedzie! Masz swego wspaniałego konia i masz jeszcze całe stado wspaniałych koni! Teraz jesteś bogaty. Dopisało ci szczęście!" 
- "Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle - odpowiadał Starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe!" Znowu minęło kilka dni, a może kilka tygodni. Najstarszy, i jedyny, syn Starca ujeżdżał dzikiego rumaka. Ten koń był rzeczywiście dziki i nieokiełznany. Zrzucił młodzieńca z grzbietu, a ten spadając na ziemię, złamał sobie nogę. A były to czasy, kiedy złamanie nogi oznaczało kalectwo do końca życia. I tym razem, ludzie z całej wsi przychodzili do Starca i mówili:
 -"oj, co za nieszczęście! Twój syn, jedyny, miał być dla ciebie na stare lata pociechą. A teraz będzie kaleką... Oj, niedobrze! Gdybyś wtedy sprzedał białego konia, twój syn byłby dzisiaj zdrowy." 
- "Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle - odpowiadał Starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe." Minęło jeszcze kilka dni, a może kilka tygodni. Do wsi przyjechali werbownicy i zabrali wszystkich zdrowych synów do wojska. A były to czasy, gdy do wojska szło się na długie lata i wielu nigdy nie wracało. Dlatego we wiosce zapanował wielki smutek. Teraz ludzie z całej wsi przychodzili do Starca i mówili: 
- "oj, wielkie nieszczęście nas spotkało. Wszyscy nasi synowie poszli na wojnę. I nie wiadomo, czy kiedyś któryś powróci. Tobie to dobrze! Wprawdzie twój syn jest kaleką, ale masz go przy sobie. Może być dla ciebie pociechą na stare lata."
 - "Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle - odpowiadał Starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe."

Kolczyki z sutaszu robione na zamówienie tuż przed Wigilią. Tak szybko zapakowałam, że nie zdążyłam zrobić porządnych zdjęć. Mam nadzieję, że przypadły do gustu i będą się dobrze nosiły :)

czyli neurobiologia literatury.

czwartek, 9 stycznia 2014

►Don't blink

Tak właśnie robią młodzi ludzie. Ciągle na coś czekają. Wydaje im się, że życie jeszcze się nie zaczęło. Że zacznie się za tydzień, za miesiąc, ale jeszcze nie teraz. A potem nagle człowiek robi się za stary i wtedy zadaje sobie pytanie, czym było całe to czekanie. Ale wtedy jest już za późno... 
Cierpkość wiśni, Izabela Sowa.


Jakimś cudem zaczęłam nowy rok z nowymi siłami i chęcią do kreowania swojego życia ;). Dużo się dzieje w mojej głowie i sama tego nie ogarniam a jako, że daru przelewania na papier tudzież ekran swoich myśli zbytnio nie mam to wysługuję się innymi. Stąd po części pomysł wyszukiwania chwytnych (dla mnie) cytatów i rozpoczynania od nich postów by mieć punkt zaczepienia. A dziś, zupełnie przypadkowo natrafiłam na wpis Pawła Bieleckiego "Jesteś młody tylko raz". Coś w tym jest, nie sądzicie? Nie powiem, że jestem ogromną fanką życia "na spontana" i braku odpowiedzialności ale zbytnia zachowawczość też nie jest dobra. Miło by było jednak coś kiedyś wspominać. A najlepsze wspomnienia są z czasów młodości... i bynajmniej nie chodzi mi o libacje alkoholowe. Bo faktycznie motyw "tyrania" przez całe życie po to by opływać w luksusy i wyjeżdżać na ekskluzywne wakacje dla emerytów mnie nie fascynuje (na razie ;d). Żyć, nie mrugać... Wyłączyć TV, facebooka, kolejny odcinek filmików na YT (które puszczasz tylko dlatego, że nie chce Ci się podnieść z krzesła lub komplenie nie kontrolujesz palca który sam klika na kolejne linki) i zrobić coś dla siebie ;) Życzę powodzenia!
Rysunek z serii: "nie bierz się za coś czego nie ogarniasz, kiedy chcesz zrobić coś ładnego". Chyba jednak pomysł akwareli nie był zbytnio udany, no ale cóż poradzić, człowiek uczy się na błędach. Mimo to rysunek dumnie prezentuje się na ścianie mojego pokoju i prezentuje moje ""wybitne"" zdolności ogarniania perspektywy ;p.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

►Weny!

Aby powstrzymać się od sądzenia bliźnich, trzeba mieć ogromny zapas ufności. Do dziś pozostała mi obawa, że coś istotnego przeoczę, że coś mi się wymknie, jeśli nie będę pamiętał, iż poczucie fundamentalnych zasad przyzwoitości
 nie wszystkim przy urodzeniu jest równo dane.
Ile razy masz ochotę kogoś krytykować (…), przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.
Wielki Gatsby, Francis Scott Fitzgerald




 Jeden z filmów 2013 roku, który pozostał w mojej pamięci na dłużej - Wielki Gatsby. Jak dla mnie jest to arcydzieło.Wzruszająca historia Francis Scott Fitzgerald'a i genialne wykonanie Mark Anthony Luhrmann'a sprawiło, że z chęcią oglądnęła bym ten film po raz kolejny (co rzadko mi się zdarza). Co mnie urzekło w tej historii? Może emocje z jakimi boryka się Gatsby, klimat wydarzeń... całokształt fabuły. Wiara w pomyślność losu a może przekonanie, że jesteśmy w stanie stworzyć swój własny świat jeżeli tylko chcemy. Polecam film, a dla bardziej wytrwałych książkę ;)) Sama nie miała jeszcze okazji jej przeczytać ale skoro książki najczęściej są ciekawsze i bogatsze od filmów... 
Upragniony czas świąt właśnie się kończy. Miałam ogromną chęć odpoczęcia i wyspania się, w końcu... Wyczekiwane dni mijają a mój plan ciągle nie jest zrealizowany w 100%... Norma ;). Tydzień przed Bożym Narodzeniem był bardzo pracowity, 3 pary sutaszowych kolczyków i 4 zarwane nocki (bo przecież największa wena i chęć do pracy nawiedza Cię o 23 a później jest jak z dobrą książką... "jeszcze jeden rozdział" ;p). Mimo tego czas jak najbardziej pozytywny :) 

Z okazji nadchodzącego roku 2014 życzę Wam dużo sił do życia i dążenia do wyznaczonych sobie celów! Znalezienia w życiu pasji, czegoś (co nie jest alkoholem) co umożliwi Wam oderwanie się od spraw codziennych i da pełen relaks. Czasu dla siebie, rodziny i przyjaciół! Weny! Miłości! *nie tylko do najbliższych... i nowych wyzwań które motywują i budują, sprawiając, że jest się lepszym człowiekiem.
Bywajcie zdrów!



Teledyski też mogą 
być wartościowe... 
albo chociaż ciekawe:

sobota, 7 grudnia 2013

►Does an angel contemplate my fate?

Nie we wszystko, co widzą twoje oczy, powinieneś wierzyć. 
Obraz rzeczywistości, jaki podsuwają nam nasze oczy, 
jest tylko iluzją, efektem optycznym. 
Światła września, Carlos Ruiz Zafone

Czy ktoś podjął wyzwanie rzucone w ostatnim poście? Mam szczerą nadzieję, że chociaż jedna osoba wzięła to na poważnie ;) Mikołajki już za nami czyli klimat świąt oficjalnie rozpoczęty. Czy ta cała szopka w ogóle jest potrzebna? Wydaję mi się, że jak najbardziej... Jak często mówiliśmy "za 3 dni Wigilia a ja w ogóle nie 'czuję' świąt" (a mikołaje w Lidlu stoją już od początku listopada). Mimo pełnej komercji to przynajmniej owy motyw cieszy oko i daje pewne złudzenie, że świat w ten miesiąc staje się taki... przytulny :) Czas zadumy, przemyśleń, na które normalnie nie mamy czasu ani ochoty a w te dni umysł sam pracuję na dziwnych obrotach. Zastanówcie się jak wyglądały by święta bez tej całej otoczki. Bez Kevina, ciężarówki z Coca-coli ;p A najlepsze jest to, że Boże Narodzenie to jednak święto religijne. Które inne święto z religii świata w takim stopniu wpłynęło na kulturę? Czy to nie jest genialne? W jakimś sensie wszyscy obchodzimy urodziny Jezusa Chrystusa, Pana i Zbawiciela. Może obchodzimy to za dużo powiedziane... ale coś w tym jest, nie sądzicie?
Aniołek z masy solnej czyli klasyka gatunku ;) Chyba nie wymaga większego komentarza.


wtorek, 12 listopada 2013

►Śnieżnobiały uśmiech

Po­daruj uśmiech swój, tym których na­pot­kałeś na ja­wie i w swym śnie, 
a może ktoś ska­zany na sa­mot­ność, og­rze­je się twym ciepłem, za­pom­ni o kłopotach...  
Ryszard Riedel
Na prawdę czasami nie zdajemy sobie sprawy jak małe gesty mogą wpłynąć na życie. Bo przecież w życiu piękne są tylko chwilę...pam pam pam parara rara... :D Zwykły uśmiech a może dać tak wiele, nie sądzicie? Pamiętacie chwilę kiedy nieoczekiwanie uśmiechnął się do was przechodzień? Tak jakoś od razu milej i dzień stał się choć trochę pogodniejszy, czyż nie? Niestety bywa i tak, że użycie 17 mięśni przez jeden krótki moment może się komuś wydawać za dużym wyzwaniem. Co po niektórzy to penie po takim wysiłku mogliby mieć zakwasy na policzkach. Ale nie dramatyzujmy tylko zacznijmy od siebie! Moi mili, rzucam Wam wyzwanie. Każdy kto przeczyta ten post może czuć się zobowiązany albo przynajmniej podświadomie naprowadzony by przełamać jesienną chandrę uśmiechem. Jest bardzo dużo okazji żeby zrobić coś dobrego i na dodatek nie wymagającego zbyt dużo od nas ;)
Kolczyki wykonane w któreś z letnich popołudni. Są tak wyjątkowe, że jeszcze ani razu nie widziały świata oprócz chwil podczas ich wykonywania ;) Leżą sobie ukryte i czekają na "wyjątkową okazję"... Ciekawe czy ona kiedykolwiek nadejdzie.

Klimatycznie na długie jesienne wieczory
>soundtrack Hobbit
a jak ktoś brzdękoli na gitarze
HOMEM IV ;)

sobota, 19 października 2013

►Jesienny liść

Burze, mgły nieraz dadzą ci się we zna­ki. 
Myśl wte­dy o tych, którzy zaz­na­li te­go wszys­tkiego przed tobą
 i pow­tarzaj so­bie tyl­ko: sko­ro in­ni da­li so­bie z tym radę, można dać so­bie z tym radę.
Antoine de Saint-Exupéry


Jest szkatułka - jest sutasz!
Przepraszam wszystkich za nieregularne dodawanie postów. Ale spójrzcie na to z innej strony, istnieje element zaskoczenia :D Nigdy nie wiadomo kiedy coś nowego się tu pojawi. I jak już traci się nadzieję nagle... update! Powyższy cytat jednoznacznie wygrywa konkurs na myśl tego roku. Szukałam czegoś o mgle a tu taka perełka ;) Dlaczego o mgle? Bo ostatnio bywa, że moje rozkminy są bardzo... nieprzeciętne. I będąc na wyjeździe zachwycałam się tym, że dzięki mgle widać zachodzące za siebie góry. Gdyby nie ona krajobraz pozostałby taki dwuwymiarowy, wszystko zlałoby się w jedną zieloną "tapetę". A tutaj taka rzecz, która przeważnie utrudnia nam zobaczenie czegokolwiek i nie kojarzy nam się z czymś pożytecznym, sprawiła coś odwrotnego. Oddzieliła granicę gór i "wlała" się w małą dolinkę...Taki paradoks - czujecie?
Wzór zaprojektowany czekał na zrobienie wyjątkowo krótko, bo tylko kilka dni. Czasy wakacyjnej beztroski :) Ostatecznie broszka została przyszyta do góralskiej wstążki i aktualnie noszona jest jako bransoletka.


Nobel z fizyki? Uczcijmy to piosenką:
Nawet tym co nie lubią tej dziedziny nauk ^^'

czwartek, 10 października 2013

►Romania trip!

Jedziesz do Rumunii? Lepiej weź kałasznikowa i ubezpiecz się na życie!
~przewodnik po Rumunii

Czyli krótko o tym jak postrzegamy ten (niezbyt) odległy nam kraj ;). Cytat - autentyk, ze wstępu jakiegoś przewodnika o trochę nie aktualnej dacie (wydanie 2001r.). Ku zdziwieniu niektórych był on dodany w formie żartu. Groteski stereotypu co ludzie myślą słysząc "Rumunia". Od razu skojarzyło mi się to z typowym myśleniem Amerykanina o Polsce (oczywiście sprzed kilkunastu lat) ... czy oni mają telewizory? a prąd w ogóle jest? Ale mięso to macie tak na co dzień czy tylko od święta? Sama nie jestem lepsza... tuż po rezerwacji miejsc na wycieczkę miałam poważne obawy czy dotrzemy z niej cali i zdrowi ^^. I czy w ogóle jest sens jechać do tak dzikiego kraju. Nawet po wstępnym zapoznaniu się z miejscami do których mieliśmy się udać (nie ma lipy, trzeba wiedzieć gdzie się jedzie i potrafić wychwytywać najmniejsze błędy przewodnika ;p) stwierdziłam, że najprawdopodobniej szału nie będzie. W skrócie: wesoły cmentarz, monastyr, monastyr, monastyr, cerkiew i więcej cerkwi, kościoły warowne, Bukareszt, zamki, zameczki i klimatyczne uliczki (w tym najwęższa w Europie- Sfora). I alkoholowy hit wyjazdu czyli śliwowica. Tak szczerze mówiąc to nie ma o czym opowiadać. Teraz pewnie pomyśleliście "a jednak, ubóstwo i zacofanie". Nie w tym rzecz! To trzeba zobaczyć na własne oczy i poczuć klimat rumuńskich wsi i miasteczek. Mimo biedy, która jest widoczna (ale nie ma się co dziwić, rządy Ceaușescu trwały do 1989r, a demokraci przejęli rządy dopiero w 1996r) wydaje mi się, że ludziom tam żyje się dosyć spokojnie i dobrze. Dni płyną wolno, ważne jest to czy ma się dach nad głową i jedzenie. Plan wyjazdu obejmował zabytki w różnych zakątkach państwa więc Przewodnik musiał się trochę naprodukować żeby przybliżyć zwykłym śmiertelnikom z grubsza historie każdego regionu, miejsca, obiektu. Na szczęście mieliśmy do czynienia z historykiem-pasjonatem. Jakakolwiek próba opowiedzenia ciekawostek wyczytanych w Wikipedii była daremna (a uwierzcie, że przewodnicy są różni, zdarzają się nawet "perełki" czytający ze swoich magicznych notatek napisanych w 77'r. ;p). Mogłabym pisać o tym wyjeździe jeszcze dobrych parę godzin bo było chwilami na prawdę zabawnie a czasami dobijająco beznadziejnie, cała paleta emocji ;p Najbardziej utkwiły mi w pamięci piękne tkane dywany, magiczna Sighisoara, autentyczność (słowo klucz wycieczki) i relaks, którego doświadczyłam w szczególności podczas oglądania widoków zza szyby autobusu. A te chwilę, akurat trwały niekiedy bardzo długo. Podziękowania należą się kierowcom za dowiezienie wszystkich w całości do Polski :D Karpaty północne deszczową nocą są na prawdę przerażające. Good job! Nie zapominając oczywiście o panu Przewodniku i jego historycznych wywodach ;) I mój plan na przyszłość: wybiorę się tam kiedyś na motorze! Ktoś się pisze? ;p
A poniższa mapka to efekt wakacyjnej edukacji :D Taka trochę bazgranina ale ile w tym emocji! Bezcenne ;) 



I coś nowego trafiło do mojej playlisty!
Klasycznie - George Enescu

czwartek, 5 września 2013

►Tak po prostu, Johnny


Człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego, 
chociażby ta dusza była kretyniczna.
Witold Gombrowicz

Wakacje w wymiarze szkolnym się skończyły i to oznacza, że prac będzie przybywać w znacznie zmniejszonym tempie. Mój plan działania na ten rok jest bardzo napięty i chciałabym go spełnić w całości. Rzeczy które rozpraszają działają na niekorzyść... niestety. Można powiedzieć, bez przesady, godzina wolnego dobrze zrobi a tym samym rozwijamy się w swojej pasji. No tak, ale moje myśli są szybsze niż prędkość światła i zaczynając pracę, nie potrafię jej tak po prostu przerwać. A nawet jeżeli już to zrobię, to nie potrafię się skupić bo ciągle myślę o niedokończonym projekcie... Tak to już jest z "nałogami". Ciężej jest dawkować niż odciąć się zupełnie. Mam nadzieję, że lekarstwem na jesienną chandrę będą dla mnie dźwięki strun moich gitar.
Poniższy rysunek był prezentem dla przyjaciółki mającej równie wielkiego hopla na punkcie Johnnego jak ja ;) (dla zainteresowanych w lipcowym Rolling Stones ciekawy wywiad z Deppem). Oczywiście zdjęcia nie odwzorowują pełnego uroku rysunku. Czas tworzenia: ok. 7h.Ołówki: F, 2B, 6B. Format A4. A te dwie kropki po lewej stronie to wada mojego obiektywu... Obiektyw to za dużo powiedziane, szybki w aparacie.


Polecam obejrzeć! 
6 minut które mogą zmienić Twoje nastawienie :)

sobota, 17 sierpnia 2013

►Jogurt borówkowy.

The noblest pleasure is the joy of understanding.
Leonardo Da Vinci


Nie wiem dlaczego coraz częściej przy wymyślaniu nazwy wpisu mam skojarzenia gastronomiczne. Najwidoczniej podświadomie stwierdzam, że moje twory wyglądają całkiem smakowicie ;p. I jeżeli ktoś się jakimś cudem nastawił na genialny przepis borówkowego jogurtu "light" który przyśpiesza przemianę materii sprawiając, że czujemy się coraz lepiej i lżej, to się niestety rozczaruję :( Chociaż borówki zdrowe, wspomagają pamięć i zmęczone oczy (np.od wakacyjnych posiedzeń przy komputerze). Więc warto się czasem na nie skusić ;p.
Aktualnie jestem zachwycona osobą Leonarda. Życiem, twórczością, osobowością. Jego szkice są świetne i mega inspirujące. Był, jak to mówiono, bękartem przez co nie mógł studiować. Wiedzę zdobywał poprzez doświadczenie. Często szukał natchnienia i myśli konstrukcyjnych w przyrodzie... Bo któż inny jak nie Bóg stwarza najlepsze rozwiązania? A najbardziej genialna była jego motywacja i ciągła chęć poszukiwania odpowiedzi. Można powiedzieć "no tak ale w jego czasach było tyle do odkrycia i wynalezienia. A teraz? Żeby coś odkryć trzeba mieć wiedzę profesora nauk." I wracamy do scrollowania kwejka, fejsbuka. Brak w nas chęci do zrozumienia otaczającego świata, nie sądzicie? Nie chce nam się zadawać pytań (bo akurat w naszych czasach znalezienie odpowiedzi jest stosunkowo łatwe).
Jest drewniana szkatułka- jest sutasz. Jeden z pierwszych projektów w których dorobienie drugiego kolczyka sprawiło mi nie lada trudności. Najwięcej ich było z... podjęciem pracy. Kolczyki prezentują się bogato i elegancko, mimo nierówności... Wciąż się szkolę. Są dosyć duże ok. 9 cm, więc raczej nie nadają się na co dzień ale np. na sesje zdjęciowe, wyjątkowe okoliczności. No chyba, że ktoś lubi się wyróżniać codziennie ;) 

wtorek, 13 sierpnia 2013

►Sarcasm? Speak fluently.

You know, sarcasm is the lowest form of wit.
And yet it is still extremely funny. 
Cecelia Ahern, The Time of My Life.


Nie będę się dziś rozpisywać o sarkastycznych wypowiedziach i mojej opinii na ten temat. Niby jest śmiesznie ale niektórzy go nadużywają. Jakby chcieli pokazać jacy są inteligentni, a całe pospólstwo "nie ogarnia". Tak do wiadomości... czasami pokora też jest ważna i uprzejme zwrócenie uwagi nie umniejsza inteligencji bądź obeznania. Macie coś do dodania? Chętnie poczytam.
Koszulka przerobiona ze zwykłego T-shirtu, popularnego na salach gimnastycznych w podstawówce (nawet rozmiar adekwatny do tych czasów). Poszły w ruch nożyczki, zajzwyklejszy barwnik do tkanin, i farby akrylowe. Bluzka nie była gotowana w barwniku tylko zamaczana we wrzątku, przez co po kilku praniach nie będzie już tak pięknie wyglądać ;d Ale jeżeli chodzi o napisy to jak na razie wszystko trzyma się bez zarzutu. Został on wcześniej zaprasowany i malując ograniczałam jak tylko mogę używanie wody. Projekt wykonany w PFS (szablon koszulki zapożyczony) wyglądał jak poniżej. Ja jestem usatysfakcjonowana efektem. Rysowane od ręki.


 A może warto wiedzieć